Iluzja pieniądza: Dlaczego bieda istnieje w świecie nieskończonych zasobów?
Autor: Michał Wojciechowski, socjolog, doktor nauk społecznych, adiunkt Uniwersytetu Warszawskiego

Wprowadzenie: Czym naprawdę jest pieniądz?
Czy kiedykolwiek zastanawialiśmy się, czym jest pieniądz, który tak obsesyjnie gromadzimy, wydajemy i o który walczymy? Czy jest to obiektywna wartość, zasób ograniczony jak złoto czy ropa naftowa, czy może jedynie iluzja, społeczny konstrukt, który istnieje wyłącznie w naszej zbiorowej świadomości? W świecie, gdzie banki potrafią tworzyć miliardy z niczego, a gospodarki światowe opierają się na cyfrowych zapisach w systemach komputerowych, dlaczego wciąż istnieje bieda? Dlaczego miliony ludzi głodują, choć teoretycznie zasobów wystarczy dla wszystkich? Te pytania, choć niewygodne, są kluczowe dla zrozumienia współczesnego porządku społecznego. Jako socjolog, od lat próbuję rozplątać tę sieć zależności, w której pieniądz staje się zarówno narzędziem emancypacji, jak i zniewolenia. W niniejszym eseju zapraszam do wspólnej refleksji nad tym, jak iluzja rzadkości pieniądza kształtuje nasze życie i dlaczego ubóstwo, wbrew pozorom, jest nieuniknionym elementem tego systemu.
Historia pieniądza: Od złota do cyfr w komputerze
Historia pieniądza to opowieść o transformacji od materialnych nośników wartości do abstrakcyjnych symboli. W średniowieczu, w kupieckich miastach Włoch i Anglii, zaczęły pojawiać się pokwitowania, które zastępowały złoto przechowywane w skarbcach. Były one pierwowzorem współczesnych banknotów – obietnicą wypłaty, a nie rzeczywistym bogactwem. W 1694 roku powstał Bank of England, pierwszy bank centralny, którego zadaniem było finansowanie wojen królewskich. Był to moment, w którym państwo zaczęło współpracować z prywatnymi instytucjami, by kreować dług publiczny – fundament współczesnego systemu finansowego.

Przełomowy był wiek XX. W 1913 roku w Stanach Zjednoczonych założono Federal Reserve, prywatną instytucję z monopolem na emisję dolara. Po II wojnie światowej, w ramach porozumienia z Bretton Woods w 1944 roku, dolar został powiązany ze złotem, co miało gwarantować stabilność waluty. Jednak w 1971 roku prezydent Richard Nixon zerwał ten związek, wprowadzając system fiat – pieniądz bez pokrycia w realnych zasobach. Od tego momentu wartość dolara opiera się wyłącznie na zaufaniu społecznym i potędze militarno-ekonomicznej Stanów Zjednoczonych. W latach 50. XX wieku pojawiły się karty kredytowe, które jeszcze bardziej zdematerializowały pieniądz, zamieniając go w zapis cyfrowy.
Dlaczego więc, mimo tej ewolucji, wciąż wierzymy w rzadkość pieniądza? Czy nie jest paradoksem, że w erze, gdy bogactwo można stworzyć jednym kliknięciem, nadal istnieją ludzie, którzy nie mają co jeść? Jak zauważył Zygmunt Bauman w swojej koncepcji płynnej nowoczesności, współczesny świat jest światem niepewności, w którym stabilność wartości – także pieniężnych – staje się iluzoryczna. Pieniądz, choć abstrakcyjny, wciąż rządzi naszym życiem. Ale czy naprawdę musi?
Mechanizm kreacji: Jak banki tworzą pieniądz z niczego
Podstawą współczesnego systemu finansowego jest mechanizm rezerwy cząstkowej. W skrócie oznacza to, że banki komercyjne mogą pożyczać wielokrotnie więcej pieniędzy, niż faktycznie posiadają w depozytach. Jeśli wpłacisz 1000 złotych na konto, bank może stworzyć z tego, powiedzmy, 9000 złotych w formie kredytu, który trafia do obiegu. To nie jest teoria spiskowa – to mechanizm opisany w podręcznikach ekonomii. Pieniądz w dzisiejszym świecie to w dużej mierze dług, a nie realna wartość.

Banki centralne, takie jak Federal Reserve czy Europejski Bank Centralny, dodatkowo kontrolują podaż pieniądza poprzez stopy procentowe i operacje otwartego rynku. W praktyce oznacza to, że mogą one „drukować” pieniądze w nieskończoność, co stało się szczególnie widoczne podczas kryzysu finansowego w 2008 roku czy pandemii w 2020 roku, gdy biliony dolarów i euro zostały wpompowane w gospodarkę. Skoro jednak możemy tworzyć bogactwo z niczego, dlaczego nie zlikwidujemy biedy jednym dekretem? Czy problemem jest brak zasobów, czy może brak woli politycznej? A może, jak sugerował Pierre Bourdieu, chodzi o utrzymanie nierówności jako formy kapitału społecznego i symbolicznego, który elity wykorzystują do zachowania władzy?
Bieda jako konstrukt: Dlaczego ubóstwo jest potrzebne systemowi
Bieda, choć wydaje się naturalnym skutkiem braku zasobów, jest w rzeczywistości konstruktem społecznym. Jak zauważył Michel Foucault, władza w nowoczesnych społeczeństwach opiera się na biowładzy – kontroli nad życiem i ciałami jednostek. Ubóstwo pełni tu kluczową rolę, będąc narzędziem motywacji i dyscypliny. Jeśli wszyscy mieliby dostęp do zasobów, kto chciałby pracować w niskopłatnych, monotonnych zawodach? Kto sprzątałby ulice, zbierał śmieci czy pracował w fabrykach? Bieda jest więc nie tyle problemem, co warunkiem funkcjonowania kapitalistycznego porządku.
Z perspektywy Bourdieu, ubóstwo to także brak kapitału kulturowego i społecznego, które pozwalają jednostkom awansować w hierarchii. Nie chodzi tylko o brak pieniędzy, ale o brak dostępu do edukacji, sieci kontaktów czy symboli statusu. System finansowy, oparty na długu i odsetkach, dodatkowo pogłębia te nierówności. Czy nie jest zastanawiające, że w świecie, gdzie banki mogą tworzyć nieskończone ilości pieniędzy, bieda pozostaje stałym elementem krajobrazu społecznego? Czy ubóstwo nie jest przypadkiem celowo utrzymywane, by służyć jako przestroga i motywator dla reszty społeczeństwa?

Zygmunt Bauman pisał o „ludziach zbędnych” – tych, którzy w płynnej nowoczesności nie znajdują miejsca w systemie produkcji i konsumpcji. W świecie nieskończonych zasobów cyfrowych bieda nie powinna istnieć, a jednak istnieje. Dlaczego? Może odpowiedź leży w tym, że system potrzebuje wykluczonych, by reszta czuła się uprzywilejowana.
Kryzysy i wojny: Narzędzia niszczenia bogactwa
Historia pokazuje, że kryzysy finansowe i wojny są nieodłącznym elementem systemu pieniężnego. Wielki Kryzys z 1929 roku, kryzys subprime z 2008 roku czy załamanie rynków w 2020 roku podczas pandemii – wszystkie te wydarzenia miały jedną wspólną cechę: zniszczenie nadmiaru pieniądza i reset systemu. W czasie kryzysu bogactwo jest redystrybuowane – mali gracze tracą wszystko, podczas gdy wielkie korporacje i banki często wychodzą z opresji silniejsze, dzięki bailoutom i interwencjom rządowym.
Wojny pełnią podobną funkcję. Bank of England powstał w 1694 roku, by finansować konflikty zbrojne. Współczesne wojny, jak te na Bliskim Wschodzie, również generują ogromne zyski dla przemysłu zbrojeniowego i odbudowy, jednocześnie niszcząc nadmiar kapitału. Czy nie jest zastanawiające, że największe kryzysy i konflikty zawsze prowadzą do koncentracji bogactwa w rękach nielicznych? Czy kryzysy są przypadkowe, czy może są celowo wywoływane, by utrzymać iluzję rzadkości pieniądza? Jak zauważył Bauman, w płynnej nowoczesności niepewność i chaos stają się normą, a kryzysy – narzędziem władzy.
System niewoli: Jak dług kontroluje społeczeństwo
Współczesny system finansowy opiera się na długu. Każdy nowo stworzony pieniądz jest obciążony odsetkami, co oznacza, że w obiegu zawsze jest mniej pieniędzy, niż wynosi suma długów do spłacenia. To matematyczna pułapka – ktoś zawsze musi przegrać. Dług publiczny, kredyty hipoteczne, karty kredytowe – wszystkie te narzędzia wiążą jednostkę i całe narody w sieć zależności. Jak zauważył Foucault, biowładza działa poprzez kontrolę nad codziennym życiem, a dług jest jej doskonałym instrumentem. Czy nie jest paradoksem, że w świecie, gdzie pieniądz można tworzyć z niczego, większość ludzi żyje w ciągłym strachu przed bankructwem?
Banki centralne, takie jak Federal Reserve, pełnią tu kluczową rolę. Choć formalnie niezależne, w praktyce są narzędziem elit finansowych, które kontrolują podaż pieniądza i dyktują warunki gry. Dług staje się formą niewolnictwa – niewolnictwa, które nie wymaga kajdan, a jedynie podpisania umowy kredytowej. Czy mamy szansę się z tego wyzwolić? Czy system, który opiera się na długu, może kiedykolwiek zostać zastąpiony czymś bardziej sprawiedliwym?
Konkluzja: Czy jest alternatywa?
Pieniądz, jak każdy konstrukt społeczny, nie jest niezmienny. Historia pokazuje, że systemy finansowe ewoluują, a współczesne technologie dają nam szansę na stworzenie alternatyw. Lokalne waluty, takie jak systemy wymiany LETS (Lokalne Systemy Wymiany i Handlu), pozwalają społecznościom uniezależnić się od globalnych rynków. Kryptowaluty, takie jak bitcoin, oferują decentralizację i wyzwolenie od monopolu banków centralnych, choć same w sobie nie są wolne od spekulacji i nierówności.
Jednak czy technologia wystarczy, by zmienić system, który opiera się na głęboko zakorzenionych strukturach władzy? Jak zauważył Bourdieu, zmiana wymaga nie tylko nowych narzędzi, ale także transformacji kapitału społecznego i kulturowego. Musimy zadać sobie pytanie: czy jesteśmy gotowi porzucić iluzję pieniądza jako rzadkiego zasobu? Czy potrafimy wyobrazić sobie świat, w którym bogactwo nie jest narzędziem kontroli, a podstawowe potrzeby są zaspokajane bez względu na status społeczny?
Bieda w świecie nieskończonych zasobów to nie przypadek, lecz wynik celowego projektu. System finansowy, oparty na długu i iluzji rzadkości, służy utrzymaniu nierówności i władzy elit. Jako społeczeństwo stoimy przed wyborem: czy zaakceptujemy ten porządek, czy też zaczniemy szukać alternatyw? Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta, ale jedno jest pewne – bez krytycznej refleksji i odwagi do zadawania trudnych pytań pozostaniemy więźniami iluzji, którą sami stworzyliśmy.
Michał Wojciechowski, socjolog, adiunkt Uniwersytetu Warszawskiego, autor licznych publikacji z zakresu socjologii ekonomicznej i nierówności społecznych.
Michał jest socjologiem specjalizującym się w analizie nierówności społecznych i ruchów ekologicznych, prowadzącym badania na Uniwersytecie Warszawskim oraz współpracującym z naukowcami z różnych instytucji. Uwielbia minimalistyczny styl życia, łączy w sobie intelektualne zaangażowanie z empatią społeczną, a jego refleksje inspirowane są teoriami Zygmunta Baumana i Pierre’a Bourdieu, kierując się ideami socjaldemokracji oraz ekologicznej odpowiedzialności.